Lądowanie na Księżycu

Lądowanie na Księżycu

Jeszcze niecałe 60 lat temu nie wyobrażano sobie, że lądowanie na Księżycu może dojść do skutku. Jednak kosmiczny wyścig między Stanami Zjednoczonymi a ZSRR dowiódł czegoś innego i człowiek dumnie kroczył po Srebrnym Globie.

Misja – wylądować na Księżycu

Na początku XX wieku podbój kosmosu był czymś niewyobrażalnym, dobrym tematem na powstanie filmu science fiction. Tak też się stało, w 1902 roku francuski iluzjonista i reżyser Georges Méliès zaprezentował światu pierwszą taką produkcję. Podróż na Księżyc (z francuskiego Le Voyage dans la Lune) to pierwszy film o takiej tematyce. Opowiada on historię grupy uczonych, którzy zostają wystrzeleni w przestrzeń kosmiczną i lądują na księżycu. Jak się okazuje po wylądowaniu nie byli sami i zostali wzięci w niewolę przez kosmitów zamieszkujących Srebrny Glob. Znaleźli jednak sposób, aby się uwolnić.

Kosmiczny wyścig

55 lat później od zaprezentowania tego dzieła, człowiek poważnie zaczął myśleć o podróży w kosmos, a dokładniej na Księżyc. W tamtym czasie dokonać mogły tego tylko dwa kraje będące w niezbyt przyjacielskich relacjach – Stany Zjednoczone oraz ZSRR. To właśnie między nimi rozgrywał się kosmiczny wyścig, a zwycięzca pokazałby światu kto zasługuje na uznanie.

W 1957 roku na pozycji lidera zadomowił się Związek Radziecki. 4 października została przez nich wystrzelona pierwsza sztuczna satelita Sputnik 1. Społeczeństwo amerykańskie było w szoku. W tym kraju wszyscy uważali się za lidera w dziedzinie technologicznej. Dwa lata później radzieccy naukowcy po raz kolejny pokazali swoją przewagę technologiczną. Na Księżyc dotarła sonda Łuna 3, która sfotografowała to ciało niebieskie z bliska. Trzeci cios sprawił, że Amerykanie prawie znaleźli się na deskach. Jurij Gagarin to pierwszy człowiek wystrzelony w kosmos. 12 kwietnia 1961 roku miał on okazję dokonać obrót dookoła Ziemi. W przestrzeni kosmicznej spędził godzinę i 48 minut.

Jednak dla Amerykanów była to dodatkowa mobilizacja do działania. W 1969 roku oba kraje były gotowe zrealizować udane lądowanie na Księżycu. Pojawiło się pytanie – kto będzie pierwszy? 16 lipca 1969 roku świat wstrzymał oddech, a w kosmos wyruszyli astronauci misji Apollo 11. Cel był prosty – wylądować na księżycu. I tak się stało 21 lipca. To właśnie tego dnia Neil Armstrong krocząc po Srebrnym Globie wypowiedział słowa „To jest mały krok człowieka, ale wielki skok dla ludzkości”.

Prawda czy fałsz?

Lądowanie na Księżycu było tak niewyobrażalnym osiągnięciem dla człowieka, iż zaczęło powstawać wiele teorii spiskowych mówiących o mistyfikacji. Zarówno lądowanie, jak i spacer Neila Armstronga miało zostać uwiecznione w Hollywood. Głównym argumentem sceptyków była flaga, którą miała powiewać na wietrze (na Księżycu nie ma prawa). NASA starannie odpowiadała swoimi kontrargumentami. Co ciekawe, w 1969 roku Stany Zjednoczone dysponowały wiedzą, jak wysłać człowieka w kosmos i wylądować na Księżycu, jednak nie technologią fałszowania.

W pierwszej kolejność bierzcie co macie pod ręką

Z taką myślą z tyłu głowy Neil Armstrong i Buzz Aldrin wychodzili ze swojego statku na powierzchnię Księżyca. Od samego początku przewidywano, że po wylądowaniu coś może pójść nie tak, dlatego w razie pojawienia się jakiś problemów, astronauci mięli natychmiast wracać. Dlatego pierwszą rzeczą, jaką zrobili astronauci, było zebranie przypadkowych kamieni, albowiem sprowadzenie próbek gruntu na Ziemię było najważniejszym założeniem misji. Ostatecznie udało się przywieźć 22 kg próbek do badania.

Pozostawić po sobie ślad

Jak już wcześniej wspominano, była to pierwsza, historyczna wyprawa na Księżyc. Z tego powodu Amerykanie postanowili pozostawić ślad po swojej wizycie i wbić swoje barwy narodowe. Ta wydawać by się mogło prosta czynność przysporzyła im sporo trudności. W pierwszej kolejności nie mogli sobie poradzić z jej rozprostowanie, później zaś odpowiednio napiąć. Cały trud poszedł na marne – podczas odlotu flaga się przewróciła. Być może z tego powodu, iż była ona kupiona w lokalnym sklepie Sears za 5,5$.

Na wypadek niepowodzenia

Rząd Stanów Zjednoczonych był przygotowany na każdą ewentualność. Gdyby dzielni astronauci nie mogli wrócić na Ziemię, bądź zginęli w trakcie misji, pierwsze słowa prezydenta Nixona miały brzmieć: “Los zdecydował, że ci, którzy polecieli na Księżyc, by badać w pokoju, na Księżycu także spoczną w pokoju”.

Neil, obiecaj mi coś…

Przed opuszczeniem Ziemi Armstrong musiał złożyć obietnicę swojej babci. Gdyby zobaczył, że warunki na Księżycu nie są zbyt sprzyjające, miał w ogóle nie opuszczać kapsuły i pozostać w jej wnętrzu.

Masz w twarz!

Jak już wcześniej wspomniałem, po sprowadzeniu astronautów na Ziemię, wiele osób nie wierzyło, iż misja rzeczywiście została zrealizowana. Jeden ze sceptyków postanowił podzielić się swoją opinią z Buzzem Aldrinem. Kroczący po Księżycu Buzz za to kłamstwo postanowił uderzyć mężczyznę w twarz, za co poszkodowany wytoczył mu proces.
Sąd jednoznacznie przyznał – Aldrin został sprowokowany i miał prawo zdzielić mężczyznę.

Ocena czytelników
[Total: 2 Average: 5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *